dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2003

Moje złe przeczucia się sprawdziły, niestety. Alat wzrósł, nieznacznie ale zawsze. Lekarka poszła już do domu, więc nie rozmawiałam z nią (jutro mam dzwonić), ale wiem co usłyszę icon_sad.gif

Kochani najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu znikniemy na trochę, bo Agunia pójdzie do szpitala icon_cry.gif

- Mam Ci kupić tatę?
– Tak
– A jaki ma być ten nowy tatuś?
– Duzzzi
– Ale ty już masz tatusia, który jest duży…
– Mhm, esie tatuś
– Chcesz drugiego tatusia? Może chcesz też drugą mamusię?
– Tak.
– A ja? Będziemy płakać z tatusiem jak znajdziesz sobie innych rodziców.
– Nie mama, Kaka nie śsie esie mama i tatuś. Kaka mocno kocha mama i mocno kocha tata.

Uff. icon_wink.gif

*****
Tłum.

esie – jeszcze
śsie – chce

że łapię go za rękę, nogę, nos…itd i mówię moja rączka, nóżka, nosek…

Dziś rano MC siadł mi na plecach, poklepał po pupie i mówi:
– Moja pupa, duuuuzia pupa.

Wiem, że do najszczuplejszych nie należę, ale żeby aż tak brutalnie i to z samego rana…?

Mając w perspektywie siedzenie z nim do późnych godzin wieczornych, postanowiłam go pożądnie zmęczyć i koło 17.00 wybraliśmy się na długi spacer.

Przez dwie godziny byłam bardzo dokładnie przepytywana z samochodów, a dokładnie ich marek. (Dobrze, że każda marka ma swój znaczek icon_wink.gif )

Jednak kiedy mijał nas chłopak (na oko 17 – 18letni), z opatrunkiem na uchu, MC przeszedł sam siebie.
– Mama, pam ała ucho? – zapytał MC
– Tak, kochanie. Pana boli ucho.
(Chłopak się oddala, a Sebek dorabia teorie na szybko)
– Pam idzie, idzie i bam. Pam bam i ała ucho. Leci kew ucho pam. I ijo, ijo i apa pam…*
(Tu nastąpił zwrot akcji) MC wrzasnął:
– Pam hekaj !!!!! – za oddalającym się chłopakiem – Pam hekaj Kaka !!!!!!
I zaczął gonić biedaka ze skaleczonym uchem, kiedy już prawie go dogonił, uświadomił człowieka:
– Pam, nie paś, ucho goi …

*****
Tłum.

pam ała ucho – pana boli ucho
* – Szedł Pan i się przewrócił. Pan się przewrócił i boli go ucho. Leciała krew z ucha pana. Przyjechało pogotowie i wzięli pana na ręce.
hekaj – czekaj
nie paś – nie płacz
ucho goi – ucho się zagoi

Dziś po raz pierwszy MC zainteresował sie bajką, którą mu czytałam.
Przeczytałam mu „Czerwonego Kapturka” –
wysłuchał w całości. Już byłam w szoku, a on przyniósł jeszcze dwie inne książeczki i znów „połknął” je z rodziawioną paszczęką ;) Po trzeciej lekturze, stwierdził „już dość”

Zawsze po kilku zdaniach mi przerywał,
zabierał ksiażeczkę i tyle było z pół godziny dziennie – codziennie. A dziś…
Cieszę się bardzo :)

jak szczeniaczek, który wybrał się na pierwszy spacer, kiedy dzielnie raczkuje przez pokój.
Rozważnie stawia każdy kroczek kiwając się na boczki, od czasu do czasu przewracając się.
MC śledzi każdy jej krok pilnując swoich zabawek, bo Mała oczywiście podąża ich śladem.

Skrzacina była bardzo dzielna, ale pielęgniarka miała problemy z wkłuciem, dorosły by nie wytrzymał co dopiero takie maleństwo…
MC nerwowo kręcił się na krzesełku obok ze wzrokiem wbitym w pielęgniarę (jakby chciał jej coś zrobić), ja byłam z nerwów cała mokra, a Adzia baaardzo płakała :(
W czwartek wyniki. Boże, żeby były lepsze niż ostatnio… żeby były lepsze…

RACZKOWAĆ !!!
Idzie jej to jeszcze ciężko, ale pokonała już 3 pierwsze kroczki i dzielnie próbuje zrobić kolejne :)

Obawiam się, że już niedługo będę miała w domu sajgon :)

z majtkami w kolanach.
– A Ty co, porozbierałeś się? – pytam.
– Taaaak.
– Po co?
– Kaka siku papa
– Co zrobiłeś ?????
– Siku papa
Jeden rzut oka na balkon, faktycznie kałuża na skraju balkonu.

Nawet nie chcę myśleć czy ktoś akurat przechodził…
Matko…

jadę ze Skrzatem na badania. Wyniki będą dopiero pod koniec tygodnia, ale trzymajcie kciuki, żeby były jeszcze lepsze niż ostatnio, inaczej…

Nawet nie chce o tym myśleć….


  • RSS