dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2003

- O – o !!
Po chwili wychyliła główkę, głośno wołając:
– Aaaaa !!!

Całość powtórzyła kilka razy. Nic tylko bawi się z nami w „Kuku – Aha” :D

zabrał sobie chocapic. Przy kolacji stwierdził, że to najlepsze „chupki z mlećkiem” jakie jadł. Zachęcił tym Tatę.
– Tatusiu, co łobisz?
– Chrupki z mleczkiem dla siebie.
– Moje?
– Tak, twoje.
– Łobzie (dobrze), nie zjedz wszystko. Ja sobie to kupiłem, wies?

Ponieważ Sebek bardzo chce odbierać wszystkie telefony, powiedziałam mu, żeby się przedstawiał jak zaczyna rozmowę.
Na efekt nie trzeba było długo czekać…

- Drrrr, drrrr – dzwoni telefon. W mieszkaniu słychać tupot małych nóżek.
– Ja obiole, ja obiole… – Dopadł słuchawkę pierwszy:
– Łobly, ja jestem M.(nazwisko) Kakuś chopcik. Mam ci latka, wies?

Co widzi to chce jeść, a najlepiej żeby to jeszcze było coś czego nie zna.
Potrafi się też upomnieć o swoje. Kiedy ktoś coś je, chodzi za nim i głośno oznajmia:
– Am-am-am-am-am…

No i jak jej nie dać? :D

- Tatuuuusiuuuu, nieee jeeedz esieeee !!! – wrzasnął Sebek z drugiego końca pokoju.
– A to dlaczego? – zdziwił się Tata.
– Pseciez jesce nie mas siniacka (śliniaczka).
I czym prędzej popędził do Taty z śliniakiem.

znaczy w guziczkach. Dziwne, że zawsze odczuwa potrzebę pogrzebania, kiedy telewizor jest włączony :-/
– Agula, chodź do mnie…
Młoda popatrzyła na mnie, coś pogruchała pod nosem i wróciła do swojego zajęcia (grzebania w telewizorze).
W tym momencie Sebek parsknął śmiechem.
– Sebciu, z czego się śmiejesz? – pytam
– Adzia powiedziała: Cekaj mamusiu, pseciez placuje.

Grypsy mają jakieś?

Wyganiałam syna z kuchni, który uparł się, żeby mi pozmywać i przy okazji utopić kuchnię.
– Nie!
– Proszę wyjdź…
– Nie!
– Wyjdź
– Nie!
– Oj, to ja sobie chyba porozmawiam z Mikołajem, jak do ciebie przyjdzie ;)
– Nie, mamusiu, juz ide. – I wychodzi z kuchni zrezygnowany, ale w progu rzucił:
– sasasasasasa!!!

Ponieważ mamy tylko jeden odcinek tej bajki w domu, często zdarza się, że leci on kilka razy pod rząd. Młody zna tą bajkę już na wylot. Wie kto jest dobry, kto zły…
Jest tam taki mały potworek (Wredniak?), który ma taki przerywnik „sasasasasasa”, co oczywiście stało się hitem u nas w domu.

Nareszcie niektóre moje części ciała odetchną trochę ;)
Sebastian oczywiście od razu zażyczył sobie taki sam kubeczek – no i teraz oboje piją z dziubka :)

Dziś Agula porwała Sebkowi jego kubeczek i rzuciła go na podłogę, po czym postanowiła przyjśc do mnie.
– Aga, przynieś mi kubek – rzuciłam, sama nie wierząc że prośba jest realna do spełnienia. No i się zdziwiłam :)
Agula po raz pierwszy zrobiła to o co ją poprosiłam. Podniosła i przyniosła mi sebastiankowy kubek :)

- To jes miensko, mamusiu, wiesz. Daj mi wolecek.
– Weź sobie sam, są w kuchni.
– Wezme dła (dwa).
– Nie, weź jeden – oponuję, bo wiem że zachwilę pokój zmieni się w jeden wielki worek foliowy.
– Wezme dła, mamusiu, mam peciesz (przecież) dła mienska. – tu pokazuje mi dwie ksiązki, ale już zerka na pełną półkę.
– Weź kotku jeden woreczek. Dwa mięska zmieszczą ci się do jednej siatki.
– Aha, dobzie, wezme jeden.

Poszedł do kuchni. Po chwili:

– Wezłem dła wojecki bo mam duzie jeden miensko.

Uparciuch, zawsze musi wyjść na jego…


  • RSS