dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2003

Kochani…

3 komentarzy

Owa zgrzewka stoi spokojnie w kuchni i czeka spokojnie, aż się skończy ;)Zadowolona, że dzieci się cichutko bawią w kuchni, zajęłam się sprzątaniem pobojowiska w pokoju.
Nagle słyszę jak Sebek poucza Agę:
– Musis to wziąć, wies? I tak lób (rób). Ale moćno musis. Musiny moćno placować (pracować).
Po chwili przyszedł do mnie z dwoma mieszadełkami z miksera:
– Moziemy to wziąć na chwile, mamusiu?
– A co robicie?
– Placujemy, moćno placujemy.
– No to weź.

Sebek wyraźnie zadowolony poszedł do kuchni, a ja za nim.

Na podłodze siedziały Skrzaty. Między nimi leżała zgrzewka wody, mocno podziurawiona. Aga była w siódmym niebie, bo podziurawione było również kilo mąki w związku z czym wszystko było białe.

Taaa, to co ja miałam posprzątać?

„Kapka”. Oczywiście musi to być coś do jedzenia i znaczy nic innego jak „zupka”.
Młoda stoi przy stole, pokazuje paluszkiem na miseczkę z zupą i woła:
– Am, am, am, kapka.

Wnoszę do pokoju zupę dla Sebka, a Aga:
– Kapka, am, am…
:D

Sznurówki nie zdały egzaminu. Sebek świeytnie sobie z nimi radzi. Można powiedzieć, że stanowią dla niego pewien rodzaj wyzwania. Najpierw on je rozwiązuje, potem do akcji wkracza Aga. Znów mam co robić…

u dentysty, przeglądałąm z nim gazety. Opowiadaliśmy sobie co jest na zdjęciach. Potem zaczęłam przepytywać go z kolorów.
– Jaki to kolor?
– Nie umię powiedzieć.
– Cze… – podpowiadam
– Czerwony.
– A to? Jaki to kolor?
– zielony
– Dobrze, a ten?
– Nie umię powiedzieć.
– Pomyśl, jak nazywa się ten kolor? Jest taki sam jak niebo – podpowiadam.
– Nie umię powiedzieć.
Podpowiadam więc dalej:
– Nie…
– Nie zielony!

Sebastian ma już za sobą. Cały dzień mu opowiadałam co i jak tam będzie. Mówiłam o dużym wygodnym fotelu, lampce, która świeci do buzi, małym lusterku… itd. Milion razy ćwiczyliśmy jak otwiera się buzię, żeby dentystka mogła zobaczyć ząbki.
Nadeszła godzina zero.
Weszliśmy do gabinetu, Sebek obrzucił go wzrokiem i:
– Mamusiu, to jest ten fotel?
– Tak.
– Nie siądę tam, wies?

Po chwili na fotelu siedziałam ja, a na kolanach trzymałam Sebka :/

Dentystka: Sebku, otwórz buzię.
– Nie – i mocno zaciska buziaka
– Otwórz, tylko zobaczę lusterkiem, jakie masz ząbki.
– Nie – i dalej zaciska buziaka.
– A jak dam Ci prezent.
Pokiwał, że otworzy.
Sebek dostał naklejkę – gwiazdę szeryfa. Obejrzał ją, spojrzał na dentystkę, a ta:
– Otworzysz teraz?
– Nie.
– To dam ci jeszcze taką małą pastę do zębów, chcesz?
– Tak.
Dostał pastę. Za pastę pozwolił sobie obejrzeć ząbki w lusterku :)
– A teraz otwórz jeszcze raz buzię, podmucham ci na ząbki.
– Nie.
– Hmm, dam ci takiego delfinka, chcesz?
Odkiwał, że chce. Zabawka, na szczęście okazała się na tyle atrakcyjna, że pani mogła sobie dmuchać do woli :D

Wizyta zakończyła się dobrymi wieściami – nie mamy ubytków – i dość sporą ilością drobiazgów w rączce małego pacjenta. NA odchodne dostał jeszcze autko, które ja podrzuciłam lekarce, jako prezent dla Sebka.


AM !!!

Woła tak do śniadania. Jeśli w ciągu dnia zobaczy, że ktoś coś je, natychmiast zjawia się niczym cień z głośnym „Am!” Tak cały dzień. Magiczne słowo wypowiadane jest po raz ostatni przed snem, kiedy mała dostaje cyca i przy nim zasypia ;)

Bardzo szybciutko uczy się wszystkiego, a najwięcej od brata oczywiście :D

Od kilku dni wychodzą jej dwa ząbki w związku z tym częściej niż dotychczas zapełnia pieluchę (rodzice wiedzą o co chodzi ;) )
Otóż mała nie czeka, aż ktoś z nas wyczuje zawartość pieluchy tylko przynosi nam czystą do przebrania :D

Pięć minut później Aga przyniosła mi swoją czapkę i szalik, Sebek doniósł kilka bluzeczek siostry. Weszłam do pokoju moich pociech, wzięłam głęboki oddech i znów robiłam porządki w szafkach u dzieci. To było już 3 raz w tym dniu.

Teraz szafki mam powiązana sznurówkami :/

- Kakiti, kakiti, kakiti – głośno komentowała łaskotanie brata :)


  • RSS