dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

Wieczorem zabrałam Sebka na zakupy. W drodze do sklepu:
– Sebku pamiętaj, musimy kupić lekarstwa dla Taty, bo się źle czuje i chleb. Przypomnisz mi?
– Tak.
Zrobiliśmy zakupy, wracamy do domu, po drodze mijamy aptekę. Sprawdzam więc czy Sebek zapamiętał:
– Co jeszcze mieliśmy kupić?
– Lekarstewka dla Taty i ciastka dla mnie.

Przy śniadaniu wyślizgnęła mi się szklanka z ręki i spadła na drugą, tłukąc ją w drobny mak.
– Co się stało, mamusiu? – zainteresował się Sebek
– Nic stłukłam szklankę.

Po chwili, gdy już szkło było sprzątnięte, Sebek podszedł do mnie, spojrzał mi w oczy i z poważna miną zapytał:

– Mamusiu, powiedz, dlaczego stłukłaś szklankę?

No prawdziwy psychotrerapeuta mi rośnie :D

Sebastian rozmawiał z Dziadkiem:
– Psijedź (przyjedź) do mnie się bawić
– Nie mogę, muszę iść do pracy
– A apcia (Babcia) jest w domu?
– Nie, nie ma. Jestem sam.
– To ja wpadne do Ciebie

***

- Siślij (przyślij) mi melem (mailem) swoje zdjęciel.
– Po co ci moje zdjęcie?
– Bo lubie ogondać (oglądać)

***

– Dziadku, jesteś tam?
– Jestem.
– To wycij (wytrzyj) se dziub do jękafa (rękawa) i walnij się na łóżko.

No to se pogadali… ;)

Aga natychmiast zaczęła krążyć po mieszkaniu z kredką przy uchu powtarzając: „alo…., alo…” Natomiast Sebek przepadł.
Idę więc po cichu do małego pokoju i co widzę? Moje dziecię kończy właśnie zamalowywać szybę w drzwiach :/

– Co robisz, synku?? – Pytam przerażona
– Niespodzianka !!! – odpowiada i szeroko się uśmiecha moje dziecię…

- Mamusiu, jak kiedyś będziesz chopakiem, to bedzies miała siusiaka i urosną ci jaja, wies?

wpada Agula, a w rączkach trzyma swoje buciki:
– Dziem, dziem (idziemy, idziemy)
– Aga, przecież byliśmy na dworze, teraz jest ciemno. Nie idziemy nigdzie.
– Mama dziem.

Uparciuch jeden, ale za to wygadany :D

Teraz mam przechlapane. Wchodzi mi do ubikacji, w najmniej odpowiednim momencie :/

- Kupa… tam…kupa…

No i faktycznie…

Już w sklepie zapałała wielką miłością do owego wózka. Weszła do niego i nie pozwoliła się wyjąć. Takim sposobem już ze sklepu wyjechała swoim nowym wozem.

Dojeżdżamy do pierwszego krawężnika, a Sebastian:
– Mamusiu, posiekaj (poczekaj). Ja ci pomozie (pomogę).
Wbiegł na chodnik, chwycił wózek przy nóżkach Adzi i pomógł mi pokonać dość wysoki krawężnik :)

Nie wiem, jak to wymyślił, ale jestem z niego bardzo dumna :)

Powodem zawsze są zabawki – oboje w tym samym czasie koniecznie muszą bawić się tym samym.

Tym razem było tak samo.

Aga wzięła wałek do ciasta (taki zabawkowy) i w tym momencie Sebek stwierdził, że przecież ten wałek jest mu nieodzowny w tej chwili. Podszedł do Agi i zabrał jej. Ta niewiele myśląc, wyrwała ów wałek bratu i zdzieliła go nim po głowie. W tym momencie dobiegłam do nich, zabrałam zabawkę i mówię:
– Skoro nie umiecie się razem bawić, zabieram wałek i nikt z was go nie dostanie. Nie będę tolerować waszych bijatyk. – I poszłam.
Za chwile…
– Mamusiu, cemu nie będzies kolować (kolorować) Toli? Nie lubis Toli od Bolków*?

* Bolki – Bolek i Lolek


  • RSS