dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2004

- tu, tam, to, oć (chodź), daj
– mama, tata, acia (babcia), lala
– kapka (czapka)
– konieś (koniec)
– popać (popatrz)
– kulka (kurka)
– ces? (chcesz?)
– okuła (okulary)
– pam (pani, pan)
– dzidzia
– ato (auto)
– oko, cioś (nos)
– tań (wstań)
– cit (czytaj)
– tup tup (przy maszerowaniu), huś huś (podczas huśtania)
– esie ce (jeszcze chcę)

- Aguniu, dopiero usiadłam, daj mi odpocząć
– Oć mama
– Nie, posiedzę troszkę
– Tań! (wstań)

Co było robić… Poszłam gotować lalkom.

Położyła mi ją na kolanach i pobiegła do pokoju po książkę.
Po chwili miałam na kolanach Agę, lalę i książkę.
– Cit(czytaj)mama – zarządała.
To czytam, nagle młoda zamyka książkę i mówi:
– Konieś (koniec) – zeszłą z kolan, zamknęła książkę – oć lala – i poszłą ją karmić :)

- Tatusiu jesz jak sowa.
– Jak?? – zdziwiliśmy się
– Jak sowa – i tu Sebek zademonstrował nam sposób jedzenia Taty, oczywiście w sposób dość wyolbrzymiony.
Tata zaczął się więc przesadnie pilnować przy jedzeniu, co Sebek nieomieszkał zauważyć i skomentować:
– Tatusiu, a telas (teraz) jesz jak kólicek (króliczek).

Tata nie lubi tego filmu, więc co chwilę dodaje swoje trzy grosze. W końcu nie zastanawiając się nad tym co mówi:
– O, a ten to chyba dawno nie miał kobiety.
Na co Sebek:
– No chyba, ale ja też dawno nie miałem kobiety…

To se pogadali, jak facet z facetem…

No i wyćwiczyłam „potwory”. Dziś Tata przez przypadek (a może nie? ;)) zabrał ze sobą do pracy moje klucze z mieszkania, więc musieliśmy siedzieć w domu.
Oczywiście w trakcie śniadania:
– Mamusiu, gdzie dziś jedziemy?
– Nigdzie Sebciu, Tatuś zabrał nam klucze.
Sebek zrozumiał. Gorzej z Agą, która po śniadaniu przyniosła mi swoje adidaski i stanowczo zarządała:
– Oć papa! (tłum. chodź na spacer)

Natychmiast w ich kierunku rzuciła się Aga:
– To tam? To tam? (Kto tam? Kto tam?)

Zasypia z lalą, po przebudzeniu pierwsze kroki kieruje do lali. Lala wszędzie z nami jeździ (nawet do sklepu) inaczej Aga całą drogę płacze za lalką głośno ją wołając.

banany i mandarynki. „Przetrawił” to i po chwili:
– Ja tes ce (też chcę) mieć taki oglódek (ogródek).

Sebkowi najwidoczniej skojarzyły się z rynnami w Aqua Parku, bo stwierdził:
– Tymi zjeżdżalniami jeszcze nie jechałem. Jak wyjdziemy z Palniani (Palmiarni) to tu psijziemy (przyjdziemy), łobzie?


  • RSS