dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2004

- Nie, jak skończy się bajka, to pójdziesz się myć – odpowiada tata.
– No to jak się umyję to będę grał.
– Znów pudło. Jak się umyjesz to pójdziesz spać.
– Nieeee, nie pójdę spać, tylko umyję ząbki. Wiesz chłopie?

gdzie jest grzybek, ptaszek itp. Skrzaty prześcigają się, żeby pokazać jako pierwszy. Dla Sebka podnoszę poprzeczkę i opisuję jakąś część ilustracji, a on ma mi pokazać o czym mówię.
W pewnym momencie opisuję konika.
Sebek myśli, a po chwili stwierdza:
– To jest konik morski.
– Nie morski, to jest zwykły konik – prostuję.
– Ale ten konik, może się przecież nazywań konik morski, nie? Chociaż troszkę, co?

Każda poszczególna gierka poprzedzana jest dość długim wyjaśnieniem.
Przy trzecim podejściu, Sebek nie wytrzymał:
– Cicho już bądź gaduło i daj mi grać !

co poszerza znacznie jego poglądy i słownictwo (niestety).

Wczoraj bawiąc się klockami, przy kolejnej próbie ustawienia ich w wieżę łamiącą wszelkie zasady grawitacji, w końcu stwierdził:
– Kurwa mać, znów rozwaliły mi się klocki.

A: Mamo…
Ja: Co?
A: Co..
Ja: Co?
A: Co…
Ja: No co?
A: No cyc!

No trzeba było tak od razu :D

- Kiedyś krówka dała mamusi mlećko i przyszli panowie z łopatą i dali to mlećko mamusi do cycusiów i poklepali łopatą i teraz Adeśka może pić mlećko z cycusia.

zostawił Filip wraz z zabawkami.
A rano szepnął do swej siostrzyczki:
– Ktoś nam zbudował pałac magiczny…”

To fragment ulubionej książeczki Aguli. Mała wszędzie chodzi z tą bajeczką. Czytamy ją po kilkadziesiąt razy dziennie. (Właściwie to już recytujemy)
Aga zostawia swoje czytadło tylko w specjalnych momentach, np. kiedy idzie się myć. Ale zostawia ją na podłodze, by w drodze z łazienki do łóżeczka, książka była pod ręką.

Wczoraj ubrana już w piżamkę Aga, poczłapała do brata, który jeszcze siedział w wannie. Oczywiście taka wizyta zawsze kończy się wodnym szaleństwem, po któryk trzeba wytrzeć całą łazienkę i przebrać ubranego dzieciaczka. Aby zapobiec temu, Tata natychmiast rzucił się wślad za córą.
Niestety nie wyrobił na zakręcie, postawił nogę na książeczce, (która Młoda oczywiście zostawiła na podłodze), ta odjechała w skutek czego Tata runął jak długi. Cud że miną się z futryną, ale i tak nieziemsko się potłukł.

Kiedy Sebek był już ubrany:
– Tatusiu, a Adeśka i mamusia widziały jak się przełuciłeś?
– Tak, synku, widziały.
– A ja nie widziałem, wies. Pokaż mi jak się przełuciłeś.

(Nic nie wskurał, Tata nie dał się namówić na drugi taki numer ;) )

Tym razem:
– oko, oko, buzia – chwila przerwy i … – CYC (pokazując na nos)

- Mamusiu, pamiętasz jak Agnieszka była u ciebie w brzuszku?
– Tak pamiętam.
– A ja też byłem u ciebie w brzuszku?
– Tak kochanie. Byłeś w moim brzuchu zanim zjawiła się tam Agula.
– A ja się tam zmieściłem?
– Tak, bo najpierw byłeś maleńki ziarenko piasku, a potem rosłeś i rosłeś…
– I potem wyciągnęła mnie pani z twojego brzuszka?
– Dokładnie tak.
– Dlaczego?
– Ponieważ, byłeś już taki duży, że nie mieściłeś mi się w brzuszku, a poza tym chcieliśmy z Tatusiem cię już zobaczyć i poprzytulać.

No to sprawę brzuszka mamy załatwioną. Ciekawe kiedy padnie pytanie, skąd się wziąłem w brzuszku? Obawiam się, że nie pójdzie tak łatwo.

- Ghm, ghm
– Mamusiu, dlaczego na mnie nawarczałaś?
– Nie nawarczałam, tylko chrząknęłam, bo boli mnie gardło.
– Niemoźliwe.
Chwilę się zastanowił, i nagle:
– Zlobiłaś kupę, dlatego warknęłaś.
– Misiek, nie zrobiłam kupy, przecież siedzę w fotelu. Chrząknęłam bo boli mnie gardło.
– Zlobiłaś kupę, bo coś śmieldzi, no i warknęłaś.

Bez komentarza… ;)


  • RSS