dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2005

Życzenia

- No i jak się dziś czujesz, stara? – spytał mnie dziś troskliwy syn, poklepując przyjacielsko po ramieniu.

Cały dzisiejszy dzień spędziliśmy na sankach. Zabawy było nie mało. Na sankach zjeżdzalismy wszyscy: Skrzaty, ja, Tata, Babcia a nawet Dziadek, czym wzbudzaliśmy ogólne zainteresowanie turystów na Równicy :)

Przed zaśnięciem Sebuś ciągle przeżywał wyjazd w góry.
– Zamknij już oczka i pomysl sobie o czymś miłym – zachęcam go.
– Ale o czym mam pomyśleć? No? Tak na przykład?
– Na przykład o tym jak świetnie się dziś bawiliśmy.
– O tym to akurat nie mogę.
– Dlaczego?
– Bo nie nagrałem sobie tej imprezy na oczy.

- Aga, strasznie boli mnie brzuszek.
– To zjób sobie kupę [przepraszam wrażliwych]
– Nie lubię robić kupy.
– Przecież to nie mama, kupy nie musisz jubić.

Problem

2 komentarzy

- Wiesz, ja strzelam tymi kuleczkami i znajduje tylko po jednej.
– To musisz znaleść je wszystkie…
– Ale przecież znajduje. Ja je znajduje a one są tak jedna, druga i druga i nie ma i znów druga i jeszcze druga. Wszystkie mam tylko nie umie ich znaleść.

Tia…

Zaraz po przebudzeniu Adzia zapytała:
– A kiedy jiby sie udają złapąć?

(Czy potrzebne jest tłumaczenie? :) )

Buty

2 komentarzy

Aga marzy o różowych bucikach na zimę, ale to nie mogą być takie zwykłe buty. TE buciki MUSZĄ być świecące (czyli mieć odblaskowe paseczki)

Dziś Babcia pojechała do sklepu, żeby kupić Małej buciki (zbliżają się urodzinki Adzi).
Buty różowe są, ale nie świecące. Zadzwoniła woięc Babcia do mnie i pyta co z tym fantem zrobić – kupić czy nie kupić. Pozstanowiłyśmy, że wypytam Agulę.

– Agusiu, powiedz mi, jakie ty chciałaś te buciki? – zaczynam rozmowę
– Józowe i świecące takie.
– A jak nie będą świecące? – drążę temat.
– To dołożysz więcej pieniążków i kupisz mi świecące.

No to chyba wszystko jasne.

W sklepie…

1 komentarz

Siedzimy przy stole. Skrzaty wcinają orzeszki ziemne. Nagle Aga wstaje, zastawia się swoim krzesłem i mówi:

– Mamusiu, to jest mój skjep. Będę tu kupować, to znaczy sprzedawać…

Córa do mnie mówi, więc na nią patrzę – logicznie rzecz biorąc :), ale jej się to widocznie nie podoba i ciągnie monolog dalej:

– ….ale to nie jest jeszcze powód żebyś się tak na mnie gapiła.


  • RSS