dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2006

Sprzątam. Aga się bawi. Sebek pozornie też się bawi, ale tylko pozornie.
Po chwili:
– Nudzi mi się.- skarży się Sebek
– To zajmij się czymś. – rzucam natychmiast.
– Nie mogę.
– Dlaczego?
– Bo nie wiem czym mam się zająć.
– Jak to nie wiesz czym się zająć? Weź sobie jakąś zabawkę i pobaw się, albo puść sobie bajkę na wieży i posłuchaj. Możesz też wziąć kolorowanki i porysować troszkę – rzucam garść pomysłów synowi.
– Nie mogę,to wszystko mnie nudzi…
– Jak to? – tu już odrywam się od sprzątania i patrzę wyczekująco na syna.
– No tak to. To wszystko jest TWOJA wina.
– Moja? W czym zawiniłam?
– Poprostu za długo trzymałaś mnie w swoim brzuchu…

- Aga, siadaj tu. Taak, teraz połóż główkę na kolankach. Oooo. A teraz śpiewamy.

Po czym staną Sebek nad Agą, pomachał rączkami nad jej głową i mówi:

– A teraz śpisz latek sto.
– Ale ja nie chcę – buntuje się Aga
– Cicho, musisz spać. – rozkazuje

Obszedł Agę dookoła.

– Teraz przyszedł do niej królewicz – recytuje, pomachał łapkami i szepcze Adzi do ucha:
– Wstań, już cię odczarowałem.

Aga szczęśliwa, że już się skończyło, wstała i poszła do swoich lalek.
Sebek podszedł do mnie i mówi:

– Patrz, poszła sobie, a miało być takie wesele teraz…

- Aga, idź stąd. Tu jest kino przecież.
– Ale ja chcę iść do kina!
– Nie możesz.
– Dlaczego?
– Bo jesteś kobieta, a kobiety chodzą tylko tam gdzie są lusterka.

Sebastian wywinął niebezpiecznego „orła” na schodach. Porządnie uderzył się w kolano. Przez pierwsze minuty nie potrafił chodzić.
Zaniosłam go na łóżko i sprawdzałam stan kolanka.
Po kilku minutach przyszła Aga i z bardzo zatroskaną minką zapytała:
– I jak, Sebastianku, twoje ciało?

Ps. Na szczęście skończyło się na strachu. Po 5 minutach Sebek fikał już jak mała kózka :)

Sebastian wstał dziś bardzo wcześnie. O 7 rano przygotowywaliśmy wspolnie obiad (jego ulubiony).Przy śniadaniu chłopaki (Sebek i Tata) zdecydowali że jadą na narty.
Przed samym wyjściem pojawił się jednak problem:
S: – Czy my wrócimy na obiad?
T: – Raczej nie.
S: – To co z obiadem? Ja go bardzo lubię.
T: – Nie martw się, mama napewno nam zostawi.
S: – To dobrze.

Po chwili…
S: – A na bajkę wrócimy?
T: – Nie wiem, może się zdarzyć ze nie zdąrzymy

Tu Sebek wyraźnie się zasmucił

T: – Sebciu zastanów się, co jest dla ciebie ważniejsze – obiad i dobranocka czy cały dzień świetnej zabawy na śniegu.

S: – Zdecydowanie żarcie.

Zakończył rozmowę Młodszy z facetów i poszedł do auta :)

Skrzaty dzieliły ciastkami. Aga wzięłą jedno do rączki podeszła do Babci i zagadnła:
– Ence-pence w której ręce?
Babcia się wahała przez moment więc Sebek przyszedł z pomocą. Pooglądał dokładnie w której rączce jest ciasteczko.
– Babciu, babciu – szepcze konspiracyjnie – ciasteczko jest w lewej albo w prawej ręce.
Na co Babcia:
– W lewej.
Aga wyciągnęła prawą łapkę [oczywiście pustą], zawołała:
– Nie zgadnęłaś -po czym z ogromną radością schrupała ciasteczko.

Urodziny

4 komentarzy

W grudniu Agula skończyła 3 latka, dziś Sebuś kończy 5 :)
W sobote będzie imprezka… z fajerwerkami i tortem z dinozaurem :)

PS. W końcu dorwałam zdjęcia tortu urodzinowego :)

Oto jedno z nich:

tort1.jpg

Trudne pytania

1 komentarz

Czytając blog mamy bluesowej zastanawiałam się kiedy czas trudnych pytań
zawita do nas. Otóż stało się…

– Dlaczego są drzewa?
– Co to jest „kudwa mać”?
– Czemu ryby pływają a nie fruwają?

***

– Dlaczego są koty?
– …
– Nie wiesz? Przecież to proste. Są, bo tak sobie żyją.

No tak.

Jak wiadomo do zdjęcia paszportowego trzeba odsłonić sobie prawe ucho.
Sebuś ma krótkie włosy, ale pani fotograf dla pewności (a może z przyzwyczajenia) odgarnęła Sebkowi włosy za uszko. Reakcja była natychmiastowa:
– Ejjjjj!!!
– Słucham? – spytała pani (świeżo po doświadczeniach z Adzią)
– Bardzo proszę nie burzyć mi fryzury. Przygotowywałem się przecież…

Szykują się nam wczasy zagraniczne. Zabrałam więc Skrzaty
do fotografa (trzeba wyrobić
dzieciakom paszporty).
Aga odważnie poszła
na „pierwszy ogień”.
Usadowiła się wygodnie na
krzesełku i cierpliwie
znosiła wszelkie próby
odpowiedniego ustawienia jej.
Kiedy pani fotograf stwierdziła,
że Młoda może mieć cyknięte zdjęcie, stanęła za aparatem i wtedy się zaczęło…

Ujęcie pierwsze…

Aga zrobiła baaardzo szeroki uśmiech – zdecydowanie za szeroki jak na zdjęcie paszportowe

Ujęcie drugie…

Aga jedną rączką podparła się za plackami, druga dość zalotnie odgarnęła sobie włoski (od szyji ku górze)

Ujęcie trzecie…

Aga uniosła jedną brew do góry, mrużąc jednocześnie drugie oczko i oczywiście uśmiechając się zawadiacko.

Ujęcie czwarte…

Aga zeszła z krzesełka, chwyciła się pod boczki, stanęła bokiem do aparatu i spojrzała na fotografa spod czoła.

W tym momencie tłum gapiów (którzy się zebrali podziwiać Adzię) zaczął bić brawo. Małą troszkę (naprawdę tylko troszkę) to speszyło, ale dzięki temu można było zrobić jej stosowne zdjęcie.

No, to kim będzie Mała? :D

Ps. Rzecz działa się u fotografa w galerii Auchan – stąd tłumek gapiów.


  • RSS