dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2006

- Mamusiu, ja ci powiem jakieś słowa na „O”, dobra?
– Dobra :) Jakie znasz słowa na „O”?
– Oko, Okulary, Okulista, Osa, Omaływłos…
:)

Tata Skrzatów stoi rano przed lustrem:

– Gdyby za wygląd dawali oskary, miałbym ich ich już tysiące.
:D

Aga w końcu doczekała się swoich mebli :)

Tata całą sobotę składał poszczególne szafki, a dzieci dzielnie mu asystowały. W końcu zmęczone „ciężką pracą” Skrzaty usiadły na łóżku i obserwowały dalszą pracę taty, szepcząc coś do siebie.

Po chwili tata zaczął się przysłuchiwać szeptom, ponieważ te stały się bardziej konspiracyjne:

– To co? już? – pyta szeptem Aga
– Nie, jeszcze nie – odpowiada szeptem Sebek – poczekaj, niech składa. Jak już wszystko skręci to będziemy mieli co rozkręcać.
– Aha, dobja.

- Sebastian, a mama była kiedyś małym dzidziusiem? – pyta Aga
– No jasne, że była. – odpowiada brat – Przecież była dzidziusiem jak się urodziła.
– A kiedy urodziła się mama?
– Hmmm, jakieś sto lat temu…

Skrzaty wbiegły do kuchni.
– Mamusiu, a dasz nam coooś? – spytała Adzia najsłodziej jak to tylko możliwe.
– Co byście chcieli? – pytam
– Jakieś narzędzia – uściśla prośbę Sebek
– Narzędzia? Jakie?
– No, na przykład tłuczek do ziemniaków… mogę?
– Możesz Sebciu :) a ty co chcesz Aguniu?
– Wałek do ciasta
– Proszę – podaję dzieciom wymarzone „narzędzia”.
– No, to teraz idę wałkować muchę – rzuca Aga wychodząc z kuchni
– Dobra, a ja będę je miażdżył – dodaje Sebek.

Jakie muchy…?!?!?!

Przypomniała mi się sprzeczka Skrzatów sprzed kilku tygodni. Nie jestem pewna czy już jej tu nie opisywałam, jeśli tak, wybaczcie :)

Świadkiem sprzeczki była prababcia Skrzatów.

– Ty jesteś głupi – wykrzyczała wściekła Aga
– Nie!!! – odwrzeszczał Sebek
– A właśnie że jesteś głupi!!!
– Aguniu – tu wtrąciła się babcia w obronie wnuka – nie mów że Sebastian jest głupi. On przecież nie jest głupi. Ma przecież mózg.
– No właśnie – rzuciła szybko Młoda – jesteś głupi i w dodatku masz mózg!!!
– A właśnie że nie mam mózgu!!! – wziął Sebek obronę we własne ręce.

Sebastian zamiata podłogę na schodach.
Aga zamiata podłogę w pokoju.
(Oni tak sami od siebie, jeszcze sprawia im to przyjemność :D )
– O matko kochana – nagle woła Aga.
– Coooo??? – odkrzykuje Sebek.
– Mój djogi panie, tu jest ksiwe łóżko. Mój djogi panie odwaliłeś fuszerkę i dlatego mój djogi panie, będziesz musiał to napjawić.
– Dobra naprawię, tylko skończę sprzątać, bo potem będzie że tu też odwaliłem fuszerkę.

- Mamusiu, a kiedy nam urodzisz jeszcze jakiegoś braciszka albo siostrzyczkę?

Siedzimy przy obiedzie. W pewnym Sebuś rozpoczyna rozmowę.
– Ja będę siedział tu, tu obok mnie będzie siedział Krzysiu…
– No a ja będę siedziała tu – podejmuje temat Aga – a tu będzie siedziała Martynka.
[Stół jest dosunięty jednym bokiem do ściany, więc wolny jest jeszcze jeden - "nieobsadzony" bok]
– Tak, a tu będzie siedział tatuś – uzupełnia wypowiedź Sebek wskazując na wolny brzeg stołu.
– A ja? Gdzie ja usiądę – walczę o swoje.
– No z tobą będzie problem – zaczyna Sebek, ale po chwili wpada na genialny pomysł – Już wiem. Tu na środku stołu wytniemy ci dziurę i bedziesz mogła sobie siedzieć między nami wszystkimi.
– Powiedzcie mi jeszcze kim jest Krzyś i Martynka?
– To ty nie wiesz? To przecież jest nasz jeszcze jeden braciszek i siostrzyczka. – wyjaśnia szybko mój syn. – I nawet dobrze by było jakbyś siedziała na środku tego stołu, wiesz, bo mogłabyś spokojnie nas wszystkich karmić.
– Noooooo – dodaje przeciągle Aga – bo od tego jedzenia to straaasznie bolą ręceee.

- Szkoda mamusiu, że nie jesteś tatusiem.


  • RSS