dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2006

English is fun.

1 komentarz

Przez ostatni rok Sebastian totalnie zbojkotował zajęcia z angielskiego w przedszkolu.
Uparł się, że nie będzie chodził i koniec.
W szkole jednak angielski będzie wymagany, żeby Młody nie był do tyłu w stosunku do rówieśników kupiliśmy mu program do nauki angielskiego. Komputerowy oczywiście.
Program jest rewelacyjnie napisany. Siadamy razem i Skrzaty chłoną wiedzę nawet nie wiedząc o tym. Kiedy nie mogę posiedzieć z nimi świetnie radzą sobie same.

Dziś prasując słyszę taką o to rozmowę:
– Aga, najedź na [dżam=jam]
– …
– Aga na [dżam]
– …
– Aga nie [lolipop] tylko [dżam]
– Ale ja nie umię na jechać na tego „dżama”.

Dobra przyznaję się. Usiadłam przed telewizorem i na pół godziny zapomniałam, że mam dzieci. Potem za potrzebą weszłam do łazienki i zastałam dzieci w wannie.
– Co robicie?
– Rybki łowimy :D

Mnie nie było tak do śmiechu.

101.jpg102.jpg>

„W czasie deszczu dzieci się nudzą…” znalazłam więc im zajęcie. Odkurzyłam książkę kucharską, wyjęłam z szafki kubeczki, miskę i łyżki, a na końcu zawołałam Skrzaty.
Te kiedy się dowiedziały co wymyśliłam natychmiast zakasały rękawy i wzięły się do roboty :D

Najpierw było wielkie odmierzanie. Mąka, cukier, jajko, masło…

1.jpg

Potem oczywiście trzeba wszystko wsypać do miski.

200.jpg

Mieszamy.

300.jpg

Teraz masło…

4.jpg

…i ugniatamy do uzyskania pięknych kulek :)

6-1.jpg

Kulki trzeba rozwałkować :)

7.jpg8.jpg

Teraz najfajniejsza część. FOREMKI!!!

9.jpg

Kiedy to się upiecze???

10.jpg

Nareszcie. Mniam :)

11.jpg

Rozmowa przy prasowaniu.
Występują:
Agnieszka, mama (czyli ja ;) ):
A: – Jak ja będę dorosła to ty już będziesz stara?
M: – Tak :D
A: – A starzy ludzie nie potrzebują takich dużych domów, co?
M: – To zależy
A: – A przeważnie…?
M: – Przeważnie nie potrzebują.
A: – No, to dobrze. Przynajmniej się stąd wyprowadzisz sama.
:-o

Kompromis

Brak komentarzy

Wracając do domu mijaliśmy dom, który miał elewację zrobioną z potłuczonych talerzy.
– Zobacz jakie to jest ładne – zachwycił się Sebek. – Możemy też zrobić tak nasz dom?
– Raczej nie – zaprzeczyłam – nie podoba, mi się to.
– Ale jak będę już duży i będę miał własny dom, to będę mógł sobie tak zrobić, prawda? – Nie czekając na odpowiedź, zadał kolejne pytanie:
– A jak to się nie będzie podobało mojej żonie, to co wtedy?
– Wtedy będziecie musieli pójść na jakiś kompromis.

Młody chwilę pomyślał i wymyślił:
– Wymyśliłem kompromis! – wyraźnie się ucieszył.
– ???
– Moja żona się wyprowadzi, a ja sobie zrobię taki dom :D

Podziały

Brak komentarzy

Woda do wanny nalana. Agula wykąpana, leży już w łóżeczku, czeka na czytaną bajeczkę. Sebek w łazience rozbiera się.
Wchodzę do łazienki dopiero, gdy słyszę plusk wody w wannie.
Oczywiście musze gderać (jak to ja ;) ):
– Sebek, czemu rozrzuciłeś swoje ubrania po całej łazience?
– A co miałem z nimi zrobić?
– Jak to co? Co robię codziennie wieczorem z waszymi brudnymi ubraniami?
– Wrzucasz do kosza na bieliznę.
– No właśnie, to dlaczego ty tego nie zrobiłeś?
– Bo tym to się kobiety zajmują.

No i masz…

Zabawa nr2

Brak komentarzy

- Aga, jedziesz gdzieś dzisiaj?
– Nie, będę w domu.
– To dobrze, bo potrzebuję samochód.
– Ale nie możesz mi go zabjać.
– Dlaczego?
– Bo ja jade na jandkę.
– Nie możesz!
– Djacego?
– Bo jesteś moją żoną.
– Aha, no tak… To ja pojadę na jandkę jak pójdziesz spać, dobja?

Robin Hood

Brak komentarzy

Wszystkie księżniczki (wł. Agnieszki) uciemiężone były przez groźnego smoka (wł. Sebastiana). Ponieważ sytuacja wymknęła się spod kontroli i księżniczki już nie potrafiły sobie poradzić, Sebek wpadł na kolejny pomysł w tej zabawie.
– Uwaga, uwaga wszystkie panienki!!! – Zaczął – Robin Hood nadchodzi!
– Huja!, huja! – ucieszyły się królewny – panienki piskliwym głosikiem Agnieszki.

***

Po chwili rozległ się łoskot z karabinu maszynowego.
– Do mnie też strzejasz?
– Nie, tylko do panienek.

Dzielny Robin Hood kolejny raz poradził sobie w trudnej sytuacji. Tym razem obronił straszliwego smoka przed stadem panienek…

****

Aga oczywiście nie odpuściła:
– Djaczego do mnie nie strzejasz? Ja też jestem panienką.
– Ty nie jesteś panienką, tylko moją siostrą i nie będę niszczył na tobie nabojów.

I słusznie… ;)

- Musimy dziś jechać do sklepu – oznajmiłam Skrzatom przy śniadaniu – nasza lodówka świeci pustkami.
– Ja nie mogę – zaoponował Sebek
– Dlaczego? – Szczerze się zdziwiłam
– No a jak niby mam jechać w takim stanie?
– W jakim stanie?
– Nie widzisz, że mnie pogryzł komar na buzi? Tylko nie udawaj, że nie widać tych bąbli. No i co? Ty byś jechała w takim stanie?

Nooo, właściwie…. ten… nie wiem. Ała. :)

Było gorąco, pięknie i bajecznie.
Wpadliśmy dziś do domu przepakować torby i jutro ruszamy na podbój Kaszub :)

Oto kilka (dosłownie) zdjęć:

15.jpg6.jpg5.jpg16.jpg


  • RSS