dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2006

Królowa

Brak komentarzy

Agula owinęła się dwoma końcami kocyka wokół szyji, a reszta ciągnęła się za nią po całym domu.

Sebek niechcący nadepnął jej na „tren”.

– Co jobisz?!?!
– Przepraszam, nie zauważyłem.
– No i co? Przecież dopiejo co pjałam mój płaszcz.

Ciast pieczenie.

Brak komentarzy

Nadworni cukiernicy (Skrzaty i ja) dostaliśmy zlecenie od rodzinki na upieczenie dwóch ciast na dzień jutrzejszy.

Zabraliśmy się więc do pracy skoro świt.

Na pierwszy ogień poszedł murzynek.
Dzieciaki w sekundzie wylizały michę, w której wyrabiałam ciasto i mieszadełka z miksera.

– Mmmm, to było pyszne – zaczął Sebek – zrobisz nam więcej takiej czekoladki, zebyśmy mogli ją jeść łyżeczkami z pucharka?
- Nie Sebciu, bo to nie jest czekoladka tylko surowe ciasto. Pamiętasz co tam dawaliśmy? Surowe jajka, mąkę… Gdybyś się tego najadł rozbolałby cie brzuszek.

Młody zrobił smutną minę:
– Ale to życie jest niesprawiedliwe.

Mam za swoje

Brak komentarzy

Byłam wścibska. Chciałam za dużo wiedzieć to się dowiedziałam.

– Kochasz mnie chociaż troszkę – pytam Sebcia
– Tak, mocno nawet cię kocham – potwierdził mi synal rzucając mi się jednocześnie na szyję.
– A jak mocno?
– Taaaak mocno, tak mocno jak wielką, oślizgłą rybę.

Młody widząc moją zaskoczoną, ale jednoczęsnie rozbawioną minę zakończył temat mówiąc:
– No co? Sama chciałaś wiedzieć.

Fakt. No to się dowiedziałam.

Tego sobie życzysz

Brak komentarzy

Agula jest potworną gadułą. Gada od przebudzenia do zaśniecia. Non stop.

Właśnie do mnie przyszła.
– Mmm mmm mmmm. Mmmm mmmm mmmmmm.
– Co?
– Mmmmm.

Spojrzałam na nią. Jej dziubol był zaklejony taśmą klejącą.

Już miałam coś powiedzieć, gdy do pokoju wbiegł Sebek.

– Zanim cokolwiek powiesz, musisz wiedzieć, że spełniłem twoje życzenie, a poza tym już nie mogłem jej słuchać.

Nazbierało mi sie mnóstwo zaległości w domu. Sporządziłam sobie szczegółowy plan działania i żeby nieczego nie pominąć spisałam całość na kartce. Niestety z powodu chwilowego braku długopisa spisałam wszystko pisakiem do podpisywania płyt CD.
Kiedy kończyła pisanie do kuchni wpadły dzieciaki. Aga natychmiast przejęła pisak i chciała nim rysować.
- Agula, tym nie wolno rysować po kartce – zaczęłam
- a pisać można? – oczywiście musiał się wtrącić bystrzacha Sebek
- Nie pisać też nie można. – odpowiadam, ale już czuję, że się pogrążam
- Ale ty pisałaś.
- Bo nie miałam długopisu, a chciałam sobie na szybko spisać kilka rzeczy. Teraz to odkładam, bo jak by sie tata dowiedział to byłby zły – zaczynam trochę dramatyzować.
- A ja powiem tacie – usłyszałam od syna w odwecie
- To znaczy, że jesteś skarżypyta – odwróciłam kota ogonem ;)
- Mogę być i tak mu powiem.

Zrobiłam smutną minę. Młody triumfalnie wyszedł z kuchni.

Po godzinie Sebek przyszedł do mnie.
- Usiądź – zaproponował
Usiadłam. Sebek klepiąc mnie po ramieniu, mówi:
- Nic się nie martw stara, nic nie powiem tacie. Nie narobie ci kłopotów. Przecież trzymamy sztamę, nie?

No i jak ich nie kochać. Nawet tą „starą” mu w sekundzie wybaczyłam. :)

Rodzisz?

Brak komentarzy

- Mamusiu wstajesz już – Sebuś przyczłapał do sypialni o 6.50.
– Tak, tylko za chwilę, bo strasznie boli mnie brzuch – odpowiedziałam w myślach przeklinając wczorajszy słoik ogórków kiszonych.
– Boli cię brzuszek? To może ty rodzisz? Huuuraaaa będę miał braciszka!

Przy śniadaniu.

– Sebciu skąd wiesz, że jak się rodzi dzidziusia to boli brzuch?
– Tak sobie wykombinowałem. Bo skoro dzidziuś jest w brzuszku i jest duży, to jak się rodzi to musi boleć.

Dobrze mówi.

Atleta

Brak komentarzy

Po wyjściu z wanny Sebek podniósł rękę naprężając mięśnie tak, że nawet Pudzian by sie nie powstydził.
– Mam tu jakąś bułę? – zapytał spoglądając na swoje muskuły.
– No pewnie, że masz – odpowiadam całkiem poważnie
– Dzięki mama. Wiedziałem, że mnie docenisz. Prawdziwa jesteś kobieta, że zauważasz takie rzeczy.

Wychodząc z łazienki dopowiedział jeszcze pod nosem:
– Zobaczymy, zobaczymy ile kobiet mamy w biedronkach*…

*Biedronki – tak nazywa się grupa przedszkolna Sebastianka.

Nowiny

Brak komentarzy

Dowiedziałam się dwóch rzeczy u okulisty:
1. to coś na oku Adzi jednak nie jest jęczmieniem, a jedynie ugryzieniem komara. (sic!)

Lekarka nie odpuściła Sebkowi. Powiedziała, że skoro Młody już jest to i jego przebada.

2. Okazało się że Sebek ma wadę wzroku i będzie nosił okularki.

I tak oto wg w/w maksymy, dzieciaki wstały dziś jedno z zapaleniem ucha a drugie z ogromnym jęczmieniem.

Mandat

1 komentarz

W ubiegły piątek miałam wypadek. Facet wjechał mi w bok samochodu kasując mi doszczętnie lewy przód.
Piątkowy wieczór minął nam pod znakiem pytań a co by było gdyby…

…gdybys to ty dobiła
…gdybyś jechała na rowerze
…gdyby ten pan jechał z drugiej strony
…gdyby przyjechała policja
itd.

Dziś.

Sebek przyszedł do mnie z kartką papieru. Na kartce narysowane cztery fale.
– Proszę, to dla ciebie.
– Co to?
– Mandat za zmuszanie do dobijania do ciebie.
– Ile płacę?
– 10 zł
– Proszę – daję Sebkowi pieniążki „na niby”
– No co ty? Myślisz że jak cię minęło płacenie policjantom to u mnie tez się wywiniesz? Prawdziwe 10 złotych mi daj.

A właśnie że nie dam… O!


  • RSS