dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2007

Stoję z Agą w kolejce do ubikacji w jednej z beskidzkich restauracji. Kabina jest jedna, w dodatku zamknięta więc umilamy sobie czas oczekiwania rozmową:

– Zobacz, tu jest narysowana dziewczyna, to to jest dziewczyńska ubikacja, a tam jest chłopak to tam jest chłopczyńska ubikacja – prowadzi wywód Agula.
– Zgadza się – potwierdzam króciutko
– I do chłopczyńskiej nie mogą wchodzić dziewczyny a do dziewczyńskiej chlopaki, tak?
– Tak :)
– Tak własnie myślałam. Bo nie jest ładnie wchodzić do nie swojej ubikacji…

W tym momencie dało dobiegł nas dźwięk spuszczanej wody. Otwarły się drzwi i wyszedł….

– PAAAAN?!?!?!?! – wrzasnęła Młoda naprawdę mocno zdziwiona i przerażona jednocześnie.

Facet się zmieszał i ruszył ku wyjściu. :D

Skrzaty nie przepadają za grzybami. Nie lubią wszystkiego co zawiera je w sobie.

Jednak kiedy wczoraj przytaszczyłam do domu ponad 2 kg podgrzybków, usiedli ze mną przy stole i równo ze mną obierali wszystkie.

Muszę ich pochwalić, zwłaszcza Sebka, robili to wzorowo.
Kiedy ostatni grzybek został obrany postanowiłam „wziąć ich pod włos”.

– Tak pięknie obraliście mi grzybki, że chyba należy się wam jakaś nagroda – zaczęła.

Skrzatom oczka zaiskrzyły:
– Co masz dla nas? co masz?
– Jeszcze nic. Skoro tak mi pomagaliście przy grzybkach to w nagrodę ugotuję wam zupę grzybową (najbardziej znienawidzona ze wszystkich)

Skrzaty popatrzyły na mnie błagalnym wzrokiem, a Sebek nieśmiało zaproponował:

– A nie możesz nam dać poprostu czegoś słodkiego?

***
Pewnie, że mogę :) Dostali ukochany budyń czekoladowy, a zupę zje starszyzna ;)

Aniołek

1 komentarz

Przy wieczornej kąpieli…

– Agula, muszę ci powiedzieć, że dziś przeszłaś samą siebie. Byłaś taka marudna i taka niegrzeczna, że momentami nie miałam do ciebie cierpliwości. Co to się dziś działo, co?
– To nie moja wina mamusiu.
– A czyja?
– Aniołka [dzieci twierdzą, że na jednym ramionku siedzi aniołek i podpowiada dobre uczynki, a na drugim diabełek i kusi do złego. W zależności kogo posłuchają, tak sie zachowują]
– Aniołka?
– Tak. Bo aniołek wziął sobie urlop na dzisiaj i zastępuje go diabełek, dlatego taka niedobra byłam. Ale nie martw się, jutro aniołek znów wraca do pracy.

Uff. Całe szczęście :)

Wieczorem pokój Młodej zwykle przypomina (delikatnie mówiąc) artystyczny nieład.
Po kolacji by dać Skrzatom impuls do sprzątania i jednocześnie nie zrzędzić spytałam córę:
– Agula, jak wygląda twój pokój?

(Fakt niezbyt fortunnie skonstruowane pytanie, ale Młodzi doskonale wiedzą o co pytam w ten sposób)

Jednak tym razem Młoda mnie zaskoczyła:
– Mój pokój?
– Tak.
– Ale mój własny pokój?
– Tak.
– Nnnooo, tooo jest taki jóżowy z kjójewnami….

Aniołki

3 komentarzy

- Mamusiu, dlaczego jesteś taka smutna?
Spojrzałam w oczy synkowi i zastanawiałam się jak mu powiedzieć, że jego kolega nie żyje, że miał wypadek, że huragan na Mazurach wywrócił jacht, że ratunek nie przyszedł na czas…

Spojrzałam w oczy syna i powiedziałam:
– Byłam dziś u cioci O.
– Czemu nie powiedziałaś, że tam jedziesz? Też chciałem pojechać do Kuby, jestem wyzszy od niego?
– Nie wiem synku…
– Nie było go?
– Nie. Kubuś miał wypadek. Jest teraz aniołkiem. Mieszka na chmurce, patrzy na nas z nieba i pomaga nam.
– I dlatego płaczesz?
– Tak synku.
– Nie płacz. Aniołki mają w niebie bardzo dobrze, jest im tam dobrze, nie trzeba płakać.

[*]

Często bawię się z dzieciakami w wymyśloną grę. Zasady są proste. Jedno z nas wymysla sobie jakiś przedmiot, zwierze, osobę itp. i opisuje tą rzecz /osobę. Pozostali muszą zgadnąć o co chodzi.

Dziś przy stole:
– Pobawimy się w zgadywanki? – spytała Aga
– Jasne – od razu podłapał Sebek
– To ja zaczynam, dobja? Co to jest, ma włosy, ma oczy, ma mojdę – tu na chwilę przerwała, spojrzała na mnie i mówi – nie majtw się, tym jazem to nie o tobie.

Jaka ulga :)

Pocieszka

2 komentarzy

- Nie majtw się niczym mamusiu – zagaiła rozmowę Młoda. – Jak będę duża to zostanę gwiazdą, wiesz? :)

No i jak się mam nie martwić?

Właśnie wróciliśmy. Dwie godziny szaleństw w wodzie. Skrzaty pływają aż miło :) Sebek zaczął skakać z murka. Na razie wychodzą mu piękne „dechy”. Brzuch czerwony, ale buzia roześmiana.

Od dzis dwa razy w tygodniu :)

- Mamo, a Sebastian się zakochał!!! – wykrzyczała m i Młoda na powitanie w przedszkolu.
– Taaaak? – spojrzałam pytająco na syna
– Nnnie, nie słuchaj jej – odburknął Młody.

Pół godziny później w domu.

– Mamo, zrób jutro dobry obiad, dobrze? – Zagadał Sebek
– A coś jest nie tak z moimi obiadami?
– Doobre są, ale na jutro zrób taki specjalny, dobrze?
– Dobrze synku – odpowiadam nieco skołowana – a będzie jakaś okazja?
– Tak, chciałbym Olę zaprosić na obiad.

***
Synową poznam :D

Mówiłam….

Brak komentarzy

Przyszłąm do przedszkola po dzieciaki, a Pani w te słowa:
– Muszę pani powiedzieć, że Sebastian wogóle mnie nie słucha, robi co chce, chodzi gdzie chce, nie przejmuje się zajęciami.

Spuściłam oczy i obiecałam pogadać z synem. Ale to nie wszystko, jak się chwilę potem okazało….

– Jest jeszcze coś – zaczęła lekko zmieszana nauczycielka. Sebastian nam się dziś rozebrał do naga i nie chciał ubrać.

Zapadłam się pod ziemię.


  • RSS