Niedzielny obiad. Grill. Chłopcy dawno odpadli już od „korytka”, Aga właśnie kończy 18 kartofla z masłem i solą (tak, OSIEMNASTY). Siedzę obok i czekam aż Młoda odpadnie, ta jednak patrzy zachciewnie na dwa ostatnie ziemniaki:
 - Oooo, zobacz mamusiu, zostały jeszcze dwa kajtofelki. Musimy je mądrze s p o ż y t k o w a ć.