dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2009

Piękno

2 komentarzy

Aga pomaga mi przy mieleniu mięsa. Wkłada kawalek i patrzy co wylatuje z drugiej strony. Jedn kawalek, drugi, trzeci…
Przy ostatnim:
 - Zmieliłyśmy calego słonia. Słoń wyszedł dziurkami w postaci niteczek, spojrzał w lustro i mowi: „Cóż, piękniejszy i tak już nie będę”. – opowiedziała bajkę Młoda

 - WYGRAŁAM!!!! – Wrzasnęła mi Młoda do ucha, kiedy przyszłam po nią do zerówki
 - Co wygralaś? – spytałam lekko ogłuszona jej wrzaskiem
 - TO – i wyciągnęła do mnie łapkę z plikiem papierów.

Zaczełam przeglądać owe papiery i czytać wyrywkowo

Panstwowa Szkoła Muzyczna… Egzamin…

 - Aga o co chodzi?
 - Była pani i zdawaliśmy egzamin i zdałam. Ja, Karolcia i Oliwka. I możemy iść do tej szkoły. Mogę, mogę, prooooszęęę….

Zadzwoniłam do szkoły. Faktycznie. Była pani. Testowala. Wyłonila najzdolniejszych i wręczyla komplet papierów.

Czy może? Pewnie, że może. Złozymy te papiery. Aga zda egzamin (bo zda, prawda? co to dla niej…) i bedzie w szkole muzycznej. Ona juz wybrała. Jest pewna. Chce grać na pianinie.

Zmiana

2 komentarzy

Ściełam włosy. Zmiana jest znaczna. Miałam takie prawie do pasa, a teraz ledwo siegaja za uszy. Wracając od fryzjera poszlam do szkoły po Mlodego. Sebek przygladał mi się bacznie, ale słowem nie skomentował.
Po dwóch godzinach odebrałam Agulę, a ta od razu zauwazyla:
 - Masz bardzo ladną fryzurę, mamusiu
 - Dziękuję :)
 - Noooo taaaak – ozywił się Sebek – a ja się zastanawialem caly czas co tak dziwnie wygladasz….

Spostrzegawczy, nie ma co :D

Aga jak obiecala, tak robi. Je WSZYSTKO. Od tamtej deklaracji zjadła z nowych rzeczy: pasztet, śledzie opiekane, pomidor i ogórek zielony. Wiem jak to brzmi, ale do tej pory nie było siły by w nią wmusić np. pomidora. Teraz upomina się o grochówkę, pomidorową i żurek – bo marzy by skosztować.

Sebastian wczoraj poszedł z tata na ryby. Złowili i przytaszczyli do domu dwa liny i karpia.
 - Zrobisz jutro na obiad te ryby? – spytał Sebek
 - Tak, a dla ciebie będzie kotlet – uprzedziłam juz następną prośbę syna, wroga wszelkich ryb (no może poza makrelą wędzoną)
 - niee, bo ja wlaśnie chciałem ci powiedzieć, że może też bym zjadł trochę tej ryby?

Ludzie, koniec świata czy co??

Zacznę może nie na temat, ale tylko pozornie.

Moje skrzaty to typowe tadki-niejadki. Mają owszem, swoje ulubione dania, którymi mogłyby sie opychać non stop, ale istnieja równiez dania, których mimo swojego wieku jeszcze nie jadły, bo nie chcą nawet skosztować.

A teraz do rzeczy.

3 dni temu aga opanowała, jakże trudną sztukę, jeżdżenia na rowerze  na dwóch kółkach. Najchetniej spędzalaby cale dnie jeżdżąc na swoim rowerku (co w miare możliwości robi)

 - Mycha, nie mam pomysłu, co ci dziś zrobic na kolacje?
 - Mamusiu, od kiedy jeżdżę na dwóch kółkach, to stalam sie bardzo odważna. Mozesz mi zrobić co tylko chcesz, ja teraz będę jadła wszystko co mi dasz.

Zrobiłam więc bułkę z białym serem i dżemem truskawkowym. Młoda wcieła (do tej pory biały ser to był wróg numer jeden). Poprosiła o dokladkę, a na koniec pochwaliła nowe danie.

 - Będziesz mi tak częściej robiła?

No jasne… Niemozliwe, zeby to było takie proste…

Jeszcze jestem w szoku…



 - Mamusiu, jesteś taką mamą jaką każde dziecko powinno mieć.

***

 - Jesteś najlepszą mamą na świecie…

 ***

 - Ile to jest 1000 serduszek dodać 1000 serduszek?
 - 2000 serduszek
 - To właśnie tak cię kocham

***

Aż chciałoby się zaspiewać „a ja rosnę i rosnę… „


  • RSS