dwa-skrzaty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2009

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

Okazalo się, że do Ostravy mamy rzut beretem :) Godzina samochodem (z błądzeniem – kocham GPS’y z nieaktualną mapą)

W planach mieliśmy zoo, akwarium z rybami morskimi, park miniatur i piwnicę ze strachami.

Zostawilismy sobie na koniec (i cale szczęście).

Najpierw pojechalismy oglądać owe rozreklamowane akwarium ze zwierzętami morskimi. Okazalo sie jednym wielkim niewypałem.

W środku jeden wielki syf. Akwaria brudne. Bardzo brudne. Ryby – fakt piekne, ale….

Wyszlismy z niesmakiem. Zaraz obok była bajkowa piwnica strachow.

Taaa…. Zdjęć nie robiliśmy, bo trzeba było dodatkowo płacić, a naprawde nie było co fotografować. Nie daleko był też park miniatur, jednak tam już nie doszlismy. Nie chcieliśmy ryzykować kolejnej porażki.
Stwierdziliśmy, że jednak wyruszymy podbijać park miniatur w Inwałdzie.

Tak więc po dosłownie 20 minutach „atrakcji” pojechaliśmy do zoo.

Zoo, rewelacja. Nigdy nie bylismy ani w zoo w Opolu, ani we Wroclawiu. Porownanie mamy jedynie z betonowym i brudnym zoo w Chorzowie. Powiem tak, zoo nas zachwycilo. Spędzilismy tam dobrych 5 godzin i mimo zmeczenia nie mieliśmy wcale ochoty wracać.
Zoo wygląda jak jeden wielki park. Między zwiedzającymi spacerują pawie! (jeden poniżej na zdjęciu)

Wybiegi zrobione są tak by można było podziwiać zwierzeta prawie „na wyciągnięcie ręki. Zwierzeta nie są umęczone, prawie wszystkie maja młode, a to chyba swiadczy o tym jak one się tam czują ;)

Mnóstwo zieleni, czysto, tam naprawdę można wypocząć. Co chwilę miejsce gdzie można coś zjeść czy napić się. Obok punktu gastronomicznego (za każdym razem) jest plac zabaw. No poprostu super.

Na pewno tam wrócimy i to jeszcze nie raz.

No i oczywiście zdjęcia. ;)

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

Trzymać kciuki, proszę, za pogode piątkową. Miała byc wycieczka do zoo w Ostravie, ale szukając adresu w/w ogrodu natknęłam się na inne atrakcje, m.in. karmienie piranii :D Tak więc ponawiam prośbę o trzymanie kciukow za pogodę. Relację oczywiście zdamy :)

Kupiłam sobie poradnik „Posprzątaj swój pokój. Spraw, żeby dzieci robiły rzeczy, których nie lubią robić”
Nieopatrznie zostawilam książkę na stole.

Przyszedł Sebek, przeczytał tytuł i zanim się zorientowałam siedział już z nią na tarasie i czytał.

Ponieważ ciężko go przekonac do czytania, nie przeszkadzalam mu.
Młody przeczytał kilka pierwszych „trików” po czym zawołał siostrę:
 - Aga, Aga chodź. Zwinąłem mamie książkę, poczytam ci. Mama już nie będzie nami więcej rządziła…

Wczorajszą wycieczke możemy zaliczyć do tych udanych.
Pogoda dopisała w 100%, wróciliśmy maksymalnie zmeczenie, ale dzieciaki pełne wrażeń i przeszczęśliwe. W końcu spedziły cały dzień z dinozaurami.

Oto kilka (doslownie) fotek:

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

I jeszcze bonus, krotkie filmiki:
Photobucket Photobucket

Od tygodnia planowaliśmy wyjazd do Dinozatorlandu. Przedwczoraj zaczęło lać i nasza wycieczka stanęła pod znakiem zapytania.
Dziś rano:
 - Ja dziś spałam bez maskotek, ani jednej nie trzymalam, wiesz? Tylko trzymałam całą noc kciuki i powtarzalam „żeby była pogoda, żeby byla pogoda…”

Chyba jej się udało….

Otwieram moje stare, wysłuzone już sudoku w nadziei, że znajde choć jedno nierozwiązane zadanie, a tam nabazgrane:

„bardzo nie starannie” i strzała w kierunku faktycznie mocno pokreślonego zadania.

Dzieciaki głupieją z psiowym. Szaleństwo w pełni (czasem mam wrażenie, że mam troje dzieci). Nagle Sebek przychodzi do mnie a w rękach trzyma swoje kapcie. Widzę, że prawie go rozrywa ze smiechu, ale powstrzymuje się z całych sił.
Za Sebkiem wchodzi pies.
 - Patrz mama…
 Patrzę, a syn mój napierdział na wlasne kapcie
 - Gufi, Guuuufiiii! Wąchaj!
[pies wącha i zwiewa do salonu]
 - Wyyyyczuuuuł!!!

Po ogromnej salwie śmiechu, dowiedzialam się że pies zawsze tak reaguje…

Wakacje

1 komentarz

W tym roku niestety nie damy rady nigdzie wyjechać.
Wzorem amerykańskich rodzin zwolalismy rodzinną naradę, by oznajmić dzieciom smutną wiadomość.
Dzieciaki posmutniały, tymbardziej że w ubiegłym roku tez nigdzie nie bylismy.

Ustaliliśmy jednak, że w te wakacje bedziemy robic sobie krótkie jednodniowe wycieczki.
W planach mamy więc:
 - Zoo w Ostravie
 - Dinozatorland
 - Park miniatur w Inwałdzie
 - Wypad nad Dunajec
 - Kraków + ogród doświadczeń

poza tym całodniowe szwędanie się po górach w naszej okolicy oraz wypady na basen dwa razy w tygodniu.

Obiecałam też dzieciom, że za rok na 100% pojedziemy na wakacje. Prawdziwe wakacje. Postanowiłam odkladać co miesiąc na ten cel pewną sumę pieniędzy.
Nawet jeśli nie uzbieram, to łatwiej nam będzie dołożyć nawet połowę niż zaplacić całość.

***

Kilka dni później zaczął się nowy tydzień. Zawolalam dzieciaki by dać im kieszonkowe.
 - Mi nie dawaj – zaskoczyl mnie Sebek
 - Dlaczego?
 - Dołóż do tych pieniędzy na wakacje. Mówię serio. Przez ten rok nie chcę kieszonkowego.


  • RSS