Sebek zażyczył sobie dziś na kolację bułkę z nutellą. Kiedy smarowałam mu pieczywo czekoladą, bulka wysunęła mi się z ręki a kiedy próbowałam ja zlapać, spadła mi nutellą na dłoń. Oczywiście cala ręka była brudna. Dzieciaki, które to widziały, mało się nie posikały ze smiechu. Niewiele więc mysląc roztarłam nutellę na obu dłoniachi wysmarowałam łobuzom buzie.

Ci oczywiscie nie pozostali mi dłużni. Słoik z nutellą stał otwarty na szafce więc dostęp mieli ulatwiony.

Po kilku minutach do kuchni wszedl Tata i zastał naszą trójkę calkowicie wysmarowaną nutellą i uśmiechniętą od ucha do ucha.

Fajnie tak poszaleć od czasu do czasu :D